Rozdział I: Oto ja!
Cześć! Nazywam się Zuzia i mam prawie 10 lat. Mieszkam razem z mamą i tatą w takim dużym, kolorowym bloku. Moje okna wychodzą z jednej strony na podwórko, tak, że mama zawsze może mnie widzieć gdy się na nim bawię. Z drugiej zaś strony roztacza się piękny widok na dalekie osiedla, a nawet pola i lasy, gdyż mieszkamy na obrzeżach dużego miasta. A w dobrą pogodę widać nawet góry!
Mam starszego brata Daniela, oraz siostrę Antoninę, którą jak zresztą sama sobie życzy, nazywamy Tośką. Ponieważ brat jest chłopcem i to najstarszym z nas, ma osobny pokój, tak jak rodzice. A my z Tosią dzielimy jeden na spółkę. Nie mogę się już doczekać, aż któreś z nich w końcu się wyprowadzi, bo wtedy będę miała wreszcie swój własny pokój tylko dla siebie, ale do tego jeszcze dużo czasu...
Nie mamy niestety żadnych zwierząt, bo mama mówi, że nie mielibyśmy czasu się nimi zajmować. Rzeczywiście. W tygodniu w domu jesteśmy tylko wczesnym rankiem, albo wieczorem i taki piesek musiałby siedzieć całe dnie sam. Bardzo mi smutno z tego powodu, tym bardziej że wszystkie moje koleżanki coś mają, ale mimo to ciągle mam nadzieje że rodzice zmienią zdanie i uda się coś zrobić byśmy mogli pozwolić sobie na jakiegoś pupilka. Puki co, rozpoczęłyśmy z mamą taką zabawę, a właściwie eksperyment, który zaczął się od tego, że któregoś dnia mama zabrała mnie do sklepu ogrodniczego i tam mogłam sobie wybrać nasionka jakiegoś kwiatu. Do tego dokupiłyśmy doniczkę i ziemię, a mamusia obiecała, że jeżeli ładnie wyrośnie i będę na tyle dobrze o niego dbać, że nie zwiędnie, to na gwiazdkę być może dostane prawdziwe akwarium z rybkami! To jest taki test, czy byłabym dobrą opiekunką dla tych rybek. Bo na nie moglibyśmy sobie ewentualnie pozwolić. Cóż lepsze to niż nic.
Puki co się udaje. Kwiatek pięknie rośnie od wielu miesięcy, a ja w liście do Mikołaja o rybkach już przypomniałam!
Puki co się udaje. Kwiatek pięknie rośnie od wielu miesięcy, a ja w liście do Mikołaja o rybkach już przypomniałam!